joomla templates top joomla templates template joomla

Rosja broni bolszewików

włącz . Opublikowano w Kraj polityka

Moskwa ostro skrytykowała prezydenta Busha za porównanie sowieckiego komunizmu do nazizmu. Chodzi o specjalną prezydencką proklamację skierowaną do amerykańskiego narodu, w której George W. Bush zaapelował do swoich rodaków o dalszą walkę o demokratyzację świata.

 

Właśnie ten fragment proklamacji spotkał się z ostrą reakcją Rosji. „Chociaż potępiamy nadużycia władzy i nieusprawiedliwioną surowość polityki wewnętrznej sowieckiego reżimu, nie możemy obojętnie traktować prób zrównywania komunizmu z nazizmem i twierdzenia, że obie ideologie miały te same cele i aspiracje” - napisano w specjalnym oświadczeniu moskiewskiego MSZ skierowanym do Waszyngtonu.

 

Rosyjscy dyplomaci podkreślili, że wypowiedź Busha może zostać wykorzystana przez ludzi „próbujących fałszować fakty i pisać historię od nowa”. Amerykański prezydent miał również obrazić rosyjskich weteranów biorących udział w wojnie z Niemcami. „Jednocześnie Amerykanie wykazują zaskakującą tolerancję dla niektórych europejskich krajów, które starają się zamazać fakt swojej kolaboracji z nazistami” - napisali Rosjanie.

 

„Reakcja Moskwy na słowa prezydenta Busha jest skandaliczna. Pytanie, które należałoby zadać dzisiejszym władcom Rosji, brzmi: Co z kilkudziesięcioma milionami Rosjan wymordowanymi przez bolszewików?” - powiedział „Rzeczpospolitej” prof. Wojciech Roszkowski, historyk i eurodeputowany PiS, który na forum Parlamentu Europejskiego przypomina o sowieckich zbrodniach.

 

„Niestety, ta sprawa to kolejny dowód na to, że Rosja Putina i jego następcy jest kontynuacją Związku Sowieckiego. I to nie tylko w sensie prawnym, ale również ideologicznym” - uważa prof. Roszkowski. „Rosyjski MSZ pisze o pisaniu historii na nowo. Problem w tym, że historię bolszewickich rządów w Rosji trzeba napisać na nowo, bo stalinowska wykładnia dziejów, której hołdują tamtejsze władze, jest zakłamana i fałszywa” - podkreślił polski historyk.

 

Nie pierwszy raz władze dzisiejszej Rosji stają w obronie Związku Sowieckiego. Najgłośniejszym przypadkiem była ostra reakcja na usunięcie pomnika Armii Czerwonej z centrum Tallina w 2007 roku. Monument, który dla Estończyków był symbolem ponownej okupacji, dla Rosjan jest pomnikiem „wyzwoliciela”.

 

Mianem wyzwolenia poprzedni prezydent Rosji Władimir Putin określił sowiecką okupację Polski po II wojnie światowej. Rosja do dziś zajmuje niejednoznaczne stanowisko w sprawie Katynia, organizuje parady wojskowe, na których roi się od czerwonych sztandarów, a w niektórych częściach kraju odbudowywane są pomniki Stalina.

 

„Wszystko to jest elementem odradzających się imperialnych ambicji. Rosja poczuła się ostatnio bardzo silna ze względu na rosnące ceny surowców i wzrastające zasoby finansowe państwa. Powinniśmy się niepokoić” - uważa prof. Roszkowski.

 

Według wyjątkowo ostrożnych szacunków zawartych w „Czarnej księdze komunizmu” bolszewicy wymordowali 20 milionów ludzi.