joomla templates top joomla templates template joomla

Prof. Jerzy Buzek coraz bliżej stanowiska przewodniczącego Europarlamentu

włącz . Opublikowano w Kraj polityka

altPrzez dwa dni polska delegacja rządowa na szczycie Unii Europejskiej w Brukseli zabiegała o poparcie dla kandydatury prof. Jerzego Buzka na stanowisko przewodniczącego Parlamentu Europejskiego. Zmęczony, ale zadowolony premier Donald Tusk przed odlotem do Warszawy poinformował dziennikarzy: - Oceniamy, że szanse Jerzego Buzka na stanowisko szefa Parlamentu Europejskiego są większe, niż przed spotkaniem w Brukseli .

Donald Tusk zastrzegł jednak, że mówi to jako szef Platformy Obywatelskiej, a nie jako szef polskiego rządu.

W kuluarach
Dyplomatyczny bój o wysokie stanowisko dla prof. Jerzego Buzka toczył się i na sali plenarnej, i podczas spotkania frakcji Europejskiej Partii Ludowej (EPP-ED), do której należy Platforma Obywatelska i Polskie Stronnictwo Ludowe. Jako pierwsi stanowczo poparli kandydaturę Jerzego Buzka niemieccy chadecy, potem dołączyła się też do nich delegacja francuska: - To znakomity kandydat, nie tylko ze względu na jego zalety. Byłby to również bardzo dobry sygnał dla naszych przyjaciół z Europy Wschodniej" - oświadczył też prezydent Francji Nicolas Sarkozy na konferencji prasowej na zakończenie dwudniowego szczytu UE w Brukseli, odpowiadając na pytanie, czy popiera polskiego kandydata.

Przewodnictwo Parlamentu Europejskiego nie było tematem obrad szczytu, ale sprawa przewijała się w kuluarach oraz była jednym z głównych punktów programu poprzedzającego szczyt spotkania liderów chadeckiej Europejskiej Partii Ludowej (EPL).
Choć czwartkowe spotkanie premiera Donalda Tuska z premierem Włoch Silvio Berlusconim nie doprowadziło do przełomu - w grze o fotel przewodniczącego PE pozostaje dwóch kandydatów EPL: Jerzy Buzek (PO) i Włoch Mario Mauro (z partii Berlusconiego Lud wolności).

Deklaracje polityków i dyplomatów europejskich wyraźnie wskazują na przewagę Buzka. Popierają go największe delegacje we frakcji EPL: Niemcy (42 mandaty), Francuzi (30), a także większość deputowanych z nowych krajów UE (ponad 60) i krajów nordyckich. W sumie - gdyby dziś miało dojść do głosowania - Buzka mogłoby poprzeć ponad 150 z liczącej 264 frakcji EPL europosłów.
Sympatii dla Buzka nie ukrywał też w piątek wywodzący się z EPL przewodniczący KE Jose Barroso. "Mam dla niego wiele admiracji za to, co zrobił dla Polski i Europy" - przyznał Portugalczyk, pytany przez polskich dziennikarzy po szczycie. Barroso będąc w maju w Warszawie nie krył sympatii i zażyłości z politykami PO i europosłami Platformy w poprzedniej kadencji.

Przewodniczący Europarlamentu znaczy wiele
Przewodniczący Europarlamentu w ramach obowiązującego obecnie traktatu nicejskiego, to najważniejsze stanowisko w Unii Europejskiej - mówił premier. I dodał, że nawet jeśli wejdzie w życie traktat z Lizbony, wtedy funkcja ta będzie - po prezydencie UE - drugą pod względem ważności. - Stanowisko to wiąże się z dużymi możliwościami - mówił Tusk.

Premier Tusk mówił też podczas konferencji prasowej podczas zakończenia szczytu UE: „Argumentacja, że kandydatura Jerzego Buzka ma także wymiar symboliczny dla całej Europy, jako ten prawdziwy wielki awans nowych krajów członkowskich, jest bardzo przekonująca dla wszystkich bez wyjątku, a szczególnie przekonująca - co jest dla nas ważne - dla tych tzw. nowych państw członkowskich". Premier wymienił w tym kontekście "ostatni sygnał wsparcia jaki otrzymaliśmy od naszych przyjaciół z Rumunii".

"Pojawiły się takie głosy wątpliwości u niektórych polityków opozycji, że rząd nie zgłasza jeszcze kandydatury Jerzego Buzka. To jest dość dramatyczne nieporozumienie. Rządy nie zgłaszają kandydatur na szefa PE. To są role partii politycznych" - podkreślił Tusk.
Jak mówił, "wiele miesięcy temu w liście do każdego z przywódców partyjnych, którzy są reprezentowani w Parlamencie Europejskim w EPL, przedstawiłem formalny pogląd PO i jako szef PO zgłosiłem kandydaturę Jerzego Buzka wiele, wiele tygodni temu". "Proszę się nie niepokoić. Żadnych formalnych, proceduralnych zaległości nie ma" - podkreślił premier.

Europa wie, czym jest gazowy kryzys
Konkluzje zakończonego w piątek dwudniowego szczytu Unii Europejskiej były zbieżne z polskim stanowiskiem - powiedział na konferencji Donald Tusk. "Zakończyły się obrady Rady Europejskiej w sprawach, w których polskie stanowiska były w zasadzie zbieżne ze wszystkimi konkluzjami, jakie Rada Europejska przyjęła" - powiedział szef polskiego rządu.
"Nie znaczy to oczywiście, że Rada Europejska robiła coś pod dyktando naszych oczekiwań, po prostu na tym posiedzeniu (...) w kwestiach po pierwsze kryzysu gazowego i działań, które mają zapobiec skutkom ewentualnego kolejnego kryzysu gazowego, to polskie stanowisko, czy polska opinia, współkształtuje większościowy nurt opinii UE" - podkreślił premier.
Jak zaznaczył Tusk, dla Polski ważne jest, iż "państwa Rady Europejskiej rozumieją już chyba bez wyjątku, że określenie „kryzys gazowy” musi dotyczyć zjawiska zarówno w skali ogólnoeuropejskiej jak i konkretnego kraju członkowskiego".

Sikorski: Referendum w Irlandii jeszcze raz
Obecny podczas konferencji prasowej szef polskiej dyplomacji Radosław Sikorski zaznaczył, że premier Irlandii Brian Cowen zapowiedział podczas szczytu UE w Brukseli, iż będzie rekomendował swojemu rządowi i parlamentowi powtórzenie referendum w sprawie Traktatu Lizbońskiego. Przywódcy państw i rządów UE porozumieli się na unijnym szczycie w piątek w sprawie prawnych gwarancji dla Irlandii, które mają jej pomóc pomyślnie powtórzyć referendum w sprawie Traktatu z Lizbony jesienią br.

Sikorski ocenił nawiązując do tej sprawy, że w wyniku ostatnich wyborów do Parlamentu Europejskiego waga polityczna naszego kraju w UE wzrosła. Przekonywał, że Polska była bardzo szczegółowo konsultowana w sprawie oferty dla Irlandii dotyczącej doprowadzenia do powtórnego referendum w sprawie Traktatu Lizbońskiego.
"Minister spraw zagranicznych Irlandii wręcz odwiedził mnie w Polsce w zeszłym tygodniu, dzisiaj konsultował minister spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii, bo tu była ta oś sporu, a w rezultacie tych rozmów uzyskaliśmy dobry zapis, który jest akceptowalny dla służb prawnych komisji i dla krajów, które już ratyfikowały Traktat" - mówił na konferencji prasowej Sikorski.
Kompromis jaki został przyjęty na szczycie ułatwiło wcześniejsze porozumienie między Irlandią a Wielką Brytanią. Londyn miał bowiem najwięcej zastrzeżeń do przyznawania Dublinowi jakichkolwiek gwarancji, które mogłyby być odczytane jako zmiana Traktatu z Lizbony.

Rostowski: Będziemy mieć lepszy system finansowy

- Zaaprobowana na szczycie UE w Brukseli architektura europejskiego systemu nadzoru finansowego jest dobra dla Polski - ocenił w piątek minister finansów Jacek Rostowski. "Będziemy mieli system, który będzie dla nas bardziej korzystny" - powiedział minister na konferencji prasowej po zakończeniu szczytu.
"Kryzys, który dzisiaj przeżywamy, wynika także ze słabości nadzoru. Europa, w której mamy naraz rozdrobniony nadzór i transgraniczne grupy bankowe, jest w szczególny sposób narażona na negatywne skutki słabego i nieefektywnego nadzoru na poziomie europejskim. Został dokonany olbrzymi krok do przodu" - dodał Rostowski.

Za cenę ustępstw wobec Wielkiej Brytanii, Komisja Europejska (KE) uzyskała na szczycie UE w Brukseli poparcie dla powołania nowych ogólnounijnych organów nadzorczych, co ma ustrzec UE przed powtórką kryzysu.
Powołana będzie Europejska Rada Oceny Ryzyka Systemowego (European Systemic Risk Council - ESRC) z udziałem szefów 27 banków centralnych, oraz trzy nowe instytucje nadzorcze (obejmujące kompetencjami banki, rynki, agencje ratingowe, fundusze i ubezpieczenia), złożone z najwyższego szczebla przedstawicieli nadzorów narodowych.
ESRC ma brać pod uwagę wszelkie informacje kluczowe dla stabilności finansowej i skutecznie reagować, wydając krajom zalecenia za pośrednictwem unijnej rady ministrów finansów Ecofin albo instytucji nadzoru unijnego. Formalnie zalecenia nie miałyby mocy prawnie wiążącej, jednak propozycja przewiduje, że gdyby kraje nie chciały się im podporządkować, musiałyby to odpowiednio wyjaśnić. W ramach nacisku, ESRC mogłoby podawać zalecenia do publicznej wiadomości.

"Rada będzie wydawać zalecenia, które raczej nie będą miały mocy sprawczej" - podkreślił w rozmowie z PAP Rostowski. Wskazał, że jeżeli rada miałaby mieć możliwość wydawania wiążących zaleceń, to musiałaby ponosić odpowiedzialność za błędne decyzje. Wyraził przekonanie, że dla Polski bardziej korzystne byłoby połączenie "władzy z odpowiedzialnością". "Niemniej jednak tej odpowiedzialności specjalnie nie ma, także logicznie - wynika z tego - nie będzie władzy sprawczej" - zauważył z zadowoleniem.
Opór Brytyjczyków budziła propozycja, by na czele rady kierującej ESRC stanął szef Europejskiego Banku Centralnego (EBC). Przywiązany do niezależności funta Londyn nie chce oddać decydującego głosu w sprawach finansowych krajom strefy euro. Dlatego znaleziony dzięki zaangażowaniu Francji i Niemiec kompromis pozostawia otwartą furtkę: prezesem ESRC zostanie wybrany przez 27 prezesów banków centralnych "gubernator" - niekoniecznie szef EBC.

Rola trzech nowych instytucji nadzorczych zwanych roboczo "władzami" ma polegać na harmonizacji zasad, koordynacji decyzji nadzorów krajowych, ale też mediacji w przypadku konfliktu między krajowymi organami nadzorczymi, przy czym mediacja ta miałaby mieć charakter "wiążący". To ważne dla Polski, bo umożliwi rozwiązywanie konfliktów o nadzór nad dużymi grupami między władzami krajów firm-matek a krajami takimi jak Polska, które goszczą filie ponadnarodowych instytucji.
"To bardzo ważne, bo dotąd decydował nadzór kraju macierzystego" - powiedział Rostowski. Polski rząd konsekwentnie popierał propozycje KE oparte na opublikowanym w lutym raporcie grupy ekspertów (pod przewodnictwem byłego szefa MFW Jacquesa de Larosiere'a, z udziałem prof. Leszka Balcerowicza) - w tym wiążący arbitraż.

Brytyjczycy nie chcieli się zgodzić na oddanie nowym organom dużych kompetencji, które mogłyby mieć konsekwencje budżetowe - np. zmuszając do wsparcia jakiejś instytucji finansowej. Dlatego kompromis przewiduje, że nowe organy nie będą mogły wpływać na narodowe polityki fiskalne krajów członkowskich oraz będą "respektowały równowagę kompetencji i finansowej odpowiedzialności".
"Cieszymy się, że obawy Brytyjczyków zostały zaspokojone" - powiedział Rostowski.
Zgodnie z decyzją przywódców, najpóźniej "wczesną jesienią" KE ma przedstawić konkretne propozycje legislacyjne, nad którymi będą pracować Parlament Europejski i rządy. Tak, aby nowe ramy regulacyjne zaczęły funkcjonować przed końcem przyszłego roku.

wl/t/pap