joomla templates top joomla templates template joomla

Napieralski: Jaruzelski postępował dobrze

włącz . Opublikowano w Kraj polityka

Z Grzegorzem Napieralskim, przewodniczącym SLD i szefem KP Lewica rozmawiała na łamach „Rzeczpospolitej” Eliza Olczyk.

Jak pan przeżył prawybory w PO?

Grzegorz Napieralski: Bardzo dobrze.

Nie żal panu, że sami nie zrobiliście takich prawyborów?

Nie. Tym bardziej że ponad połowa członków PO uznała, iż nie warto w tym show brać udziału. My zorganizowaliśmy konsultacje w tej sprawie w regionach. A nasza lista kandydatów na prezydenta była dłuższa niż w PO, bo obejmowała Jerzego Szmajdzińskiego, Jolantę Szymanek-Deresz, Ryszarda Kalisza, Włodzimierza Cimoszewicza. I przyznam, że ten proces konsultacji był męczący, bo powodował silne napięcia.

Ale nie było powszechnego głosowania.

Ależ było. Przecież organizacje wojewódzkie przyjmowały uchwały popierające kandydata i odbywały się głosowania w tej sprawie. Nie było tylko show. Ale trzeba też pamiętać, że nie jesteśmy partią rządzącą, na nas media nie patrzą zbyt uważnie. Jednak emocji nam nie brakowało.

Prawybory w PO zepchnęły w cień inne partie. Jak chcecie teraz przyciągnąć uwagę wyborców?

Zaproponujemy Polakom, żeby napisali program SLD na wybory samorządowe. Chcemy, by w każdej gminie mieszkańcy powiedzieli, jakie są trzy najważniejsze sprawy do załatwienia w ich regionie.

Wyjdzie z tego koncert życzeń, a nie program.

Nie. Jestem pewien, że wiele postulatów będzie się pokrywało. Tak wynika z naszego wstępnego rozeznania. Ruszamy z tą akcją za trzy tygodnie. Nasi działacze dostaną ankiety, które będą rozdawali wyborcom. Sam też wezmę w tym udział. Potem zbierzemy odpowiedzi i napiszemy program dla każdej gminy, powiatu i województwa - trzy palące problemy do rozwiązania. A jeżeli chodzi o kampanię prezydencką, to zamierzamy skonfrontować naszego kandydata z Bronisławem Komorowskim.

Na czym będzie polegała ta konfrontacja?

Na zderzaniu poglądów. Jerzy Szmajdziński ma określoną wizję prezydentury - chce być silnym prezydentem, dobrze zorganizowanym, ingerującym w prace parlamentu dzięki stosowaniu weta i inicjatywie ustawodawczej oraz aktywnym na arenie międzynarodowej. Nie wiemy natomiast, jakim prezydentem chce być Komorowski. Czy będzie realizował wizję Donalda Tuska, czyli żyrandol, dwa fotele i raz na jakiś czas przecinanie wstęgi, czy też ma inny pomysł na ten urząd. Szmajdziński jest za finansowaniem sztucznego zapłodnienia metodą in vitro dla wszystkich, którzy tego potrzebują, a Komorowski powiedział, że powinno być refundowane tylko wówczas, gdy pary gwarantują urodzenie zdrowych dzieci, co zabrzmiało trochę jak pomysł na selekcjonowanie dzieci.

To była niezręczność ze strony marszałka i tłumaczył już, że nie miał tego na myśli.

W polityce za niezręczności też się płaci. Poza tym chciałbym wiedzieć, czy Komorowski, który chce być prezydentem wszystkich Polaków, zacznie się zachowywać jak marszałek wszystkich Polaków i wyjmie nareszcie ze swojej słynnej zamrażarki projekty opozycji, żeby Sejm mógł się nimi zająć.

Zdaniem Cimoszewicza Szmajdziński powinien przedstawić swoją wizję Polski, jeżeli chce naprawdę powalczyć o prezydenturę.

I przedstawi. Nasza wizja państwa to, po pierwsze, takie same możliwości zdobycia wykształcenia czy awansu dla młodych ludzi. Po drugie, rośnie w Polsce bezrobocie i ludzie w obawie przed zwolnieniem godzą się na coraz gorsze warunki pracy i płacy. A my chcemy mówić o godnej płacy i przyzwoitych warunkach pracy. Chcemy Polski standardów europejskich. Oznacza to prawo do in vitro, rozdział państwa od Kościoła, ale też dostęp do nowych technologii. A rzecz dla nas bardzo ważna to Polska prawdy historycznej. Żeby nie było jednej, wyznaczonej przez prawicę obowiązującej oceny historii. Chcemy, żeby były różne spojrzenia na historię, debata na ten temat i żeby nie było odpowiedzialności zbiorowej.

Chodzi panu o ocenę PRL?

Tak. Uważam, że po drugiej wojnie światowej znaleźliśmy się nie ze swojej winy w takim, a nie innym układzie politycznym. Ale PRL to nie było wyłącznie samo zło. W tamtym czasie Polska wykonała ogromny skok cywilizacyjny. Kraj został odbudowany, wybudowano tysiące przedszkoli i żłobków.

Te przedszkola i tak by zostały wybudowane, niezależnie od tego, w obszarze czyich wpływów byłaby Polska.

Ale miliony Polaków uczciwie pracowało. Dorobili się mieszkań, wychowali i wykształcili dzieci. Nie chcę, żeby ci ludzie byli oskarżani o jakieś nieprawości.

Spór nie dotyczy zwykłych ludzi, tylko postaci symbolicznych, takich jak generał Wojciech Jaruzelski. Chce go pan rozgrzeszać?

Nie muszę, bo nie mam z czego.

Na przykład ze stanu wojennego.

W tej sprawie jest jasne, że stan wojenny musiał być wprowadzony.

A co z ludźmi, których wtedy zabito? Też musieli zginąć?

Nikt nie musiał zginąć. Łączę się w bólu z rodzinami tych, którzy zginęli. Jeżeli są dowody, że ktoś popełnił błąd, to trzeba go ukarać.

Nie ma moralnej odpowiedzialności rządzących?

Dobrze, mogę się zgodzić, że jest moralna odpowiedzialność rządzących. Pod warunkiem że uznamy moralną odpowiedzialność rządzących również za śmierć Barbary Blidy. Ale generała Jaruzelskiego będę bronił, bo wiem, że robił dobrze.

Czy SLD się zmienił po powrocie takich działaczy jak Józef Oleksy i Leszek Miller?

W ogóle uspokoiła się sytuacja na lewicy. Skończyły się wewnętrzne spory, skupiamy wokół SLD coraz więcej środowisk. I bardzo dobrze, że nasi premierzy też do nas wrócili, bo wypchnięcie ich poza partię było błędem. Chcę też przeciąć wszelkie spekulacje na temat tego, czy oni mogą kandydować do Sejmu. Mogą, jak każdy członek partii. Ale tak naprawdę już nie przebierają nogami do żadnych zaszczytnych funkcji, bo jako byli premierzy mają dziś inne priorytety.

Oleksy mówił w rozmowie dla „Rz“, że chętnie by kandydował do Sejmu, bo brakuje mu stanowiska, które wieńczyłoby jego dorobek.

Może powinien być na przykład komisarzem unijnym.

To stanowisko obsadza rząd, a na razie nie zanosi się na wasze rządy.

Ale kiedyś będziemy mieli ten rząd. Zresztą obaj byli premierzy znaleźli dla siebie pole do aktywności. Leszek Miller zamierza uruchomić instytut europejski. Józef Oleksy zajmuje się relacjami między Unią Europejską a Europą Wschodnią.

A będzie chciał kandydować do Sejmu?

Wybory parlamentarne są za półtora roku i na razie w partii nie rozmawiamy na ten temat. To, że premier Oleksy stawia się w gotowości do pewnych wyzwań, tylko mnie cieszy.

Grażyna Gęsicka, szefowa Klubu PiS, proponuje współpracę w Sejmie w sprawie czterech zagadnień: gospodarki, rodziny, konstytucji oraz prezydencji Polski w UE. Podoba się panu ten pomysł?

Jesteśmy gotowi do współpracy, ale rozmowa na ten temat powinna się odbywać na linii rząd - opozycja, a nie opozycja - opozycja. My już kilkakrotnie proponowaliśmy premierowi współpracę i nadal jesteśmy do niej gotowi. Proponujemy np., żeby Sejm jak najszybciej rozpoczął prace nad projektem ustawy o mediach publicznych przygotowanym przez twórców. Zbierzemy nawet podpisy poparcia, żeby projekt mógł zyskać status projektu poselskiego. Pan premier podobno też popiera ten projekt.