joomla templates top joomla templates template joomla

W czym są gorsi zawodowi nauczyciele od „ samozwańczych edukatorów seksualnych”, krytykujących projekt „Stop pedofilii”? Od lat w szkołach prowadzone są zajęcia „wychowania w rodzinie”

R.Ż/eSerwis.info; fot/video; tvn24/x-news; video: youtube/Radio Z włącz . Opublikowano w Kraj polityczne komentarze

Sejm będzie kontynuował prace nad obywatelskim projektem inicjatywy "Stop pedofilii". PIS projekt poprał - opozycja stanowczo go odrzuca. Zmiany w prawie zakładają, między innymi wprowadzenie kary pozbawienia wolności za publiczne propagowanie lub pochwalanie obcowania płciowego dzieci. 
 
 
Środowiska „samozwańczych edukatorów” krytykują projekt, jednak ich stanowisko jest niespójne. Z jednej strony członkini Grupy Ponton Marta Skierkowska twierdzi, że, edukacja seksualna nie jest propagowaniem i nakłanianiem dzieci do seksu, z drugiej projekt, który ma karać właśnie za „propagowanie i nakłanianie” a więc za działanie, którym jej zdaniem „edukacja seksualna” w jej rozumieniu nie jest sama krytykuje. 
 
- „To oczywiście jest bzdura. To opowiadanie, że edukacja seksualna polega na instruowaniu dzieci jak uprawiać seks. To nauka o naszym ciele, naszej płciowości” - mówi Marta Skierkowska  „samozwańcza” edukatorka Grupy Ponton.
 
 
Gdzie tu logika? 
 
Przypomnijmy sam projekt ma karać właśnie za „nakłanianie” i "zapewnić prawną ochronę dzieci i młodzieży przed deprawacją seksualną i demoralizacją". Zakładamy, że Grupa Ponton działa zgodnie z prawem i zajęcia przez nią prowadzone nie mają charakteru „nakłaniania” czy „demoralizującą” za co ma karać ustawa. 
 
Poniżej oświadczenie Grupy Ponton dotyczące projektu ustawy.
 
- "Nie zgadzamy się na ten bezpardonowy atak na podstawowe wolności młodych ludzi w Polsce. Wprowadzenie go w życie będzie stanowiło zagrożenie dla zdrowia fizycznego i psychicznego młodzieży. Ten zamordystyczny projekt nigdy nie powinien był dotrzeć do czytania podczas posiedzeń sejmowych (...). Nie pozwolimy się zastraszyć i będziemy kontynuować swoją pracę (...). W związku z powyższym apelujemy o natychmiastowe odrzucenie projektu ustawy, który uderzy w dobrostan młodzieży w całym kraju." - czytamy w oświadczeniu Grupy Ponton zajmującej się tzw. Edukacją Seksualną. 
 
Problem jest jednak szerszy o czym mówi w wywiadzie Jarosław Sellin, który nazywa „edukatorów” ZAMOZWAŃCZYMI. 
 
Nie do końca wiadomo, kto i dlaczego tworzy grupy podobne jak Ponton, zajmujące się „edukacja seksualną”. Kto je finansuje ale co najważniejsze, kto decyduje, czy osoby działające w tych grupach w ogóle mają prawo działać i funkcjonować w środowisku dzieci? Tego typu wątpliwości podnosił Minister w wywiadzie dla Radia Z
 
 
-  „ To nie zmierza do zakazu edukacji, bo ta edukacja już w szkołach jest” - mówił minister.
 
Obecnie profesjonalni pedagodzy z doświadczeniem zawodowym w nauczaniu - mowa o nauczycielach zawodowych -  uczą w szkołach prowadząc chociażby zajęcia „wychowani w rodzinie”, a elementy edukacji seksualnej są chociażby na przedmiotach dotyczących budowy i funkcjonowania ciała człowieka i to już w czwartej klasie szkoły podstawowej. 
 
- Takie zajęcia prowadzą obecnie  osoby zweryfikowane, zajmujące zawodowo się nauczaniem dzieci, posiadające odpowiednie wykształcenie i doświadczenie, akceptowane przez rodziców, a co najważniejsze podlegające również ocenie kuratorium i samych rodziców -
 
Jarosław Sellin komentujący sprawę w Radio Z podkreślił, że skoro karane jest zabijanie, tak samo kodeks karny zakazuje nakłaniania do tego typu czynów, a ta zasada ma teraz działać również w przypadku pedofilskich działań.
 
- „Skoro czyny pedofilskie są karane to również propagowanie takich czynów powinno być karane i do tego zmierza ten projekt, a nie do zakazu edukacji seksualnej” – mówił w wywiadzie dla Radia Z Minister Sellin. 
 
Minister uważa, że  jakoby zakaz „edukacji seksualnej” próbują wmówić:
 
- „rozhisteryzowane środowiska demonstrujące na ulicach” - 
 
Minister pyta również jakie są kompetencje tzw. „edukatorów seksualnych” 
 
- „Kto jest do tych szkół wpuszczany, czy ludzie właściwie przygotowani do tego typu edukacji, czy ludzie, którzy chcą realizować jakiegoś typu ideologię”? - pyta Minister.
 
Jak mówi Minister protesty pod sejmem wszczynane były przez osoby, które tego projektu w ogóle nie przeczytały.  Poniżej pełen projekt ustawy, która zakłada karanie za „propaguje lub pochwala zachowania o charakterze pedofilskim”.
 
 
W projekcie czytamy: 
 
§1. Kto publicznie propaguje lub pochwala zachowania o charakterze pedofilskim, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
 
§2. Tej samej karze podlega, kto publicznie propaguje lub pochwala podejmowanie przez małoletniego obcowania płciowego.
 
§31. Jeżeli sprawca dopuszcza się czynu określonego w §2 za pomocą środków masowego komunikowania, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
 
§4. Kto propaguje lub pochwala podejmowanie przez małoletniego obcowania płciowego lub innej czynności seksualnej, działając w związku z zajmowaniem stanowiska, wykonywaniem zawodu lub działalności związanych z wychowywaniem, edukacją, leczeniem małoletnich lub opieką nad nimi albo działając na terenie szkoły lub innego zakładu lub placówki oświatowo–wychowawczej lub opiekuńczej, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.”
 
Trudno zrozumieć opór przed tego typu zabezpieczeniami w imieniu najmłodszych, a także szukanie „dziury w całym”. 
 
Jak zaznaczał Minister Sellin w szkole już są przedmioty zajmujące się edukacja seksualną w sposób bezpieczny, ale co najważniejsze niekontrowersyjny.
 
- „Mamy już w szkole przedmiot „wychowanie w rodzinie” w ramach tego przedmiotu są wykształceni pedagodzy, którzy uczą tej delikatnej sfery jaką jest sfera seksu czy wychowania seksualnego i niech tak pozostanie” - mówi Jarosław Sellin.
 
Minister zaznaczył, że są próby wpuszczania do szkół „samozwańczych edukatorów” 
 
- „Są próby wpuszczania do szkół środowisk, które nie są formalnie pedagogami, tylko „samozwańczymi” edukatorami i oni próbują presja o charakterze ideologicznym do tych szkół się wedrzeć i rodzice mają prawo być tym zaniepokojeni” - mówił Minister.